Co zjeść w Lizbonie?

Co zjeść w Lizbonie?

Rozważasz podróż na zachodni kraniec Europy? Stolica Portugalii to nie tylko przepiękne kamienice i urocze uliczki, ale także prosta, lecz ciekawa kuchnia. Co zjeść w Lizbonie? Czym może zaskoczyć?

Sandes

Z powodu natłoku pięknych miejsc w Lizbonie trudno tak po prostu przestać spacerować i zwiedzać. Z uwagi na strome ulice miasta, można też szybko zgłodnieć. Ale bez obaw! W Portugalii trudno być głodnym. Jeśli macie ochotę na szybką przekąskę, Lizbona zapewni Wam wiele snackbarów, w których serwowane są wspaniałe zestawy, na które składają się np. sopa + sandes + café + sumo de frutas (zupa + kanapka + kawa + sok owocowy).

Na szczególną uwagę zasługują kanapki, które serwowane są w wielu wariantach – z portugalskim serem (queijo), szynką (presunto) czy tuńczykiem (atum).

Co zjeść w Lizbonie?

Jemy robalo

W Lizbonie rządzą ryby – i to w wielu miejscach świeże, pachnące oceanem. Jeśli chcesz wybrać z menu rybę taką jak… robalo (czyli labraksa) lub dourada (doradę), koniecznie odwiedź Churrasqueira Santo António przy Rua dos Bacalhoeiros 133.

Za nieturystyczną, a rodzimą portugalską atmosferę tego miejsca, 2 doskonałe ryby z dodatkami i karafkę wina zapłacimy ok. 20 euro.

Król bacalhau

Oprócz ryb grillowanych w Portugalii warto spróbować także bacalhau, czyli po prostu dorsza. W niemal każdym sklepie znajdziemy popularny portugalski przysmak – bacalhau salgado, czyli płaty solonego suszonego dorsza. Mniej odważnym polecam portugalski klasyk – placuszki z dorsza, czyli pataniscas de bacalhau. Dostępne w wielu restauracjach, a nawet w mniejszych barach.

Bacalhau salgado

Saúde, czyli toast, jakiego się nie spodziewałam

Te rybne przysmaki najlepiej smakują w towarzystwie zielonego wina. Tak, tak! Vinho verde to młode portugalskie wino, które w kieliszku wygląda właściwie jak białe. Ten lekki, delikatnie musujący trunek dostępny jest co jakiś czas w polskiej wersji Pingo Doce, ale o tym innym razem. 😉

Oprócz mnóstwa rodzajów win (w tym klasyków takich jak ciężkie Porto), w Portugalii pije się też oczywiście piwo (cerveja) oraz… wiśniówkę (ginjinha lub ginja – czyt. żinżinja/żinja), którą można kupić od sprzedawców po prostu na ulicy i sączyć z czekoladowego kieliszka. A więc, saúde! (na zdrowie!)

Co zjeść w Lizbonie?

Kawa

Jeśli znacie i lubicie włoskie espresso, jego najbliższym odpowiednikiem w Portugalii będzie po prostu café. Kawa po portugalsku jest trochę większa niż espresso serwowane we Włoszech i słabsza, delikatniejsza. Ale w moim odczuciu równie dobra!

Na deser pastéis de nata

A co do kawy? Jak wspominałam w tym wpisie, Lizbończycy uwielbiają słodycze. O ile wieczorem poza centrum trudno znaleźć otwartą restaurację, tak większość kawiarni wciąż pełna jest klientów. A w witrynach królują wspaniałe słodycze – wśrod nich: pastéis de nata.

Ten wspaniały wyrób cukierniczy to babeczki z ciasta półfrancuskiego wypełnione kremem na bazie żółtek, cukru i mleka. Podczas gotowania sosu, zależnie od przepisu, w mleku unosi się laska cynamonu lub wanilii, która gwarantuje wspaniały aromat. Całość zapieka się w piekarniku, a po wyjęciu można posypać babeczki zmielonym cynamonem. Mimo że nie jestem wielkim fanem słodyczy, jak dla mnie pastéis de nata są naprawdę wyjątkowe!

Co zjeść w Lizbonie?

Nic dziwnego, że Lizbona oszalała na ich punkcie. Można dostać je właściwie w każdej kawiarni. Najsłynniejszym (i dla wielu jedynym słusznym) wytwórcą tych pyszności jest kawiarnia Pastéis de Belém, znajdująca się tuż obok pięknego klasztoru hieronimitów w dzielnicy Belém. To właśnie w tym zakonie narodziła się tajemna receptura na babeczki. Szacuje się, że w samej kawiarni sprzedaje się ich 20 000 dziennie!

Ja jednak tradycyjnie polecam mniej turystyczne kawiarenki znajdujące się po drugiej stronie ulicy – tam można w spokoju zjeść pastéis w towarzystwie mieszkańców Lizbony, którzy zatrzymali się na słodką przerwę.

Co zjeść w Lizbonie?

Podsumowując, kuchnia, której miałam okazję spróbować w Lizbonie była prosta, ale naprawdę pyszna! I została z nami na dłużej – co jakiś czas wracamy myślami do tego pięknego miasta, przyrządzając pastéis de nata, pataniscas de bacalhau i sącząc vinho verde.

Dodaj komentarz